Self-publishing – jak wydać książkę samodzielnie? Poradnik z pierwszej ręki

autor: Radosław Lewandowski
Self publishing - poradnik - Radosław Lewandowski

  1. Z minimalnym budżetem możecie dać ogłoszenie na portalu useme: https://useme.com/pl/. Przedstawiacie tam informację o potrzebach i czekacie na spływające oferty. Nie sugerujcie się jedynie ceną, ale zobaczcie portfolio potencjalnych partnerów. Przed podjęciem decyzji – macie na to miesiąc – nie wahajcie się pytać i targować.
  2. Dysponując średnim budżetem, świetnym rozwiązaniem jest połączenie składu i łamania tekstu z przygotowaniem okładki. W obydwu przypadkach pracę wykonują przecież graficy. Tu mógłbym z czystym sumieniem polecieć Maćka Mazura i BUKEBUK https://www.bukebuk.pl/. Zresztą, to tę firmę wybrałem do przygotowania mojej powieści do druku.
  3. Przy dużym budżecie, albo gdy nie chcecie oszczędzać na okładce wychodząc z założenia, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze, poszukajcie niezależnego grafika specjalizującego się w okładkach do książek. W moim przypadku, był to Tomek Maroński: https://tomaszmaronski.carbonmade.com/. Wybrałem Tomka z dwóch względów: znam Go z pracy nad okładkami do serii moich powieści o wikingach i uważam za jednego z najlepszych artystów-grafików w tej branży. Ale wybór innych świetnych fachowców jest szeroki.

Self-publishing. Redakcja i korekta tekstu

Po pierwsze musi być zrobiona. Ja w ramach swego rodzaju performance, by pokazać czytelnikom jak istotna jest korekta i redakcja tekstu, upubliczniłem wersję powieści Australijskie piekło w formie surowej – bez niezależnej redakcji i korekty. Uwierzcie mi, starałem się ze wszystkich sił wyłapać błędy i niezgrabności, pracowałem pod tym kątem nad tekstem i… Więc ustaliliśmy – „must be”.

Ważne też, by redakcję jak dwie korekty – językową polegającą na poprawieniu błędów ortograficznych, literowych, gramatycznych i interpunkcyjnych, oraz wydawniczą, po złamaniu tekstu do druku – wykonywały różne osoby.

Skoro wiemy to wszystko, jak znaleźć dobrego i rozsądnego cenowo fachowca? Mamy bowiem jak zawsze, wiele tańszych i droższych możliwości. Pomocny może znowu okazać się portal useme. Jednak nie możecie wybierać bezkrytycznie wykonawcy, sugeruję osobę z doświadczeniem w pracy nad tekstem książki – wcześniejsza praca nad krótkimi artykułami może nie wystarczyć. Z drugiej jednak strony, im mniej w portfolio tym niższa cena.

Innym rozwiązaniem będzie skorzystanie ze stron na fb, na których „bywają” i bardzo chętnie podejmą się dodatkowej pracy redaktorzy pracujący zawodowo u dużych wydawców książkowych. Napiszcie o swoich potrzebach, długości i tematyce tekstu i czekajcie na odzew. Przykłady takich miejsc w sieci:

Redaktorzy, edytorzy, pisarze i inni:

https://www.facebook.com/groups/1731890390403956

Redaktorzy, korektorzy, beta readerzy – giełda

https://www.facebook.com/groups/1533726543551751

Self-publishing – wydaj książkę samodzielnie – grupa wsparcia

https://www.facebook.com/groups/1772719966346437

To tylko kilka przykładowych grup, w sieci jest ich znacznie więcej.

W wyniku moich poszukiwań, zebrałem sporą grupkę osób, które zaoferowały mi wykonanie redakcji lub korekty tekstu powieści. Oferty były różne cenowo – od kilkuset do kilku tysięcy złotych – z każdym jednak po sprawdzeniu portfolio, prowadziłem intensywne negocjacje. Oni bowiem doskonale zdają sobie sprawę, iż wydając dzieło samodzielnie, wasze możliwości finansowe są ograniczone.  Pamiętajcie jednak – powtórzę to zdanie jeszcze wielokrotnie – iż to praca i stawki nie zejdą poniżej pewnego poziomu.

Ale zamysłem tego wpisu jest przedstawienie konkretnych rozwiązań, więc podaję nazwiska i kontakt do redaktorów i korektorów z którymi prowadziłem negocjacje:

Nie mogę podać wynegocjowanych cen, bowiem zobowiązałem się do zachowania tajemnicy handlowej. Wiele zależy od jakości i długości tekstu, terminu realizacji, oraz zleceń w ręku konkretnego redaktora. Waszą potężną bronią jest przecież słowo pisane, negocjujcie twardo, ale z rozsądkiem – oni też muszą z czegoś żyć.

Nadanie książce numeru ISBN. Self-publishing nie stoi na przeszkodzie

Pozyskanie puli numerów ISBN nie jest skomplikowanie i nie niesie za sobą kosztów – kilka minut pracy przy komputerze. Należy się zarejestrować w serwisie http://e-isbn.pl i to niemal wszystko. Pobrany z platformy wniosek podpisujemy i jego skan odsyłamy do serwisu. W zamian otrzymujemy pulę dziesięciu bezpłatnych numerów ISBN. Do czego są one potrzebne wydawcom? Książki opatrzone numerem ISBN sprzedajemy z 5% podatkiem VAT, bez numeru z 23% podatkiem VAT.

Nieco więcej czasu zajmie Wam uzupełnienie formularza w standardzie ONIX 3.0 – dostępnego na powyższej stronie. O ile nie jest to niezbędne by otrzymać przydział puli numerów, pomoże w przyszłości unikać błędów przy opisie Waszego dzieła. Oczywiście, cały czas macie dostęp do dalszej edycji tych aktywnych formularzy.

Należy jeszcze pamiętać, iż musimy liczyć się z wysyłką siedemnastu darmowych egzemplarzy książki do piętnastu bibliotek, z czego po dwa do Narodowej i Jagiellońskiej. Mniej tylko wtedy, gdy nakład książki nie przekracza stu egz. Łyżką miodu w tej beczce dziegciu jest fakt, iż takie przesyłki są zwolnione z opłaty pocztowej.

  • 2 egzemplarze → Biblioteka Narodowa, al. Niepodległości 213, 02-086 Warszawa
  • 2 egzemplarze → Biblioteka Jagiellońska, al. Mickiewicza 22, 30-059 Kraków
  • po 1 egzemplarzu pozostałym 13 uprawnionym bibliotekom:
    • Biblioteka Główna Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej,
      Idziego Radziszewskiego 11, 20-031 Lublin,
    • Biblioteka Uniwersytecka w Łodzi, ul. Jana Matejki 32/38, 90-237 Łódź
    • Biblioteka Uniwersytecka w Toruniu, ul. Gagarina 13, 87-100 Toruń
    • Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu, ul. Ratajczaka 38/40, 61-816 Poznań,
    • Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie, ul. Dobra 56/66, 00-312 Warszawa
    • Biblioteka Uniwersytecka we Wrocławiu, ul. Fryderyka Joliot-Curie 12,
      50-383 Wrocław
    • Biblioteka Śląska, Plac Rady Europy 1, 40-021 Katowice
    • Biblioteka Publiczna m. st. Warszawy, Biblioteka Główna Województwa Mazowieckiego,  ul. Koszykowa 26/28, 00-950 Warszawa, skr. poczt. 365
    • Książnica Pomorska im. Stanisława Staszica, ul. Podgórna 15/16,
      70-205 Szczecin
    • Biblioteka Główna Uniwersytetu Gdańskiego, ul. Wita Stwosza 53,
      80-308 Gdańsk.
    • Biblioteka Uniwersytecka Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II,  ul. F. Chopina 27, 20-023 Lublin
    • Biblioteka Główna Uniwersytetu Opolskiego, ul. Strzelców Bytomskich 2,
      45-084 Opole
    • Książnica Podlaska im. Łukasza Górnickiego, ul. M. Skłodowskiej-Curie 14A,
      15-097 Białystok

Skład i łamanie tekstu – przygotowanie książki i okładki do druku

To kolejny etap Waszej mitręgi i powód do sięgania do kieszeni oraz wydania kolejnych setek, o ile nie tysięcy złotych. Specjaliści wezmą od was za skład i łamanie połowę tego, co zapłaciliście za korektę i redakcję tekstu. Ale jest to niezbędny krok, by książka mogła trafić do drukarni. Poza tym, chcąc wydać w formie e-booka, musicie dokonać konwersji tekstu do formatów: PDF, E-PUB oraz MOBI. Są w sieci darmowe programy, ale jeśli nie czujecie się mocni w temacie, zalecam korzystanie z usług specjalistów. Zrobią Wam to być może gratis, o ile korzystaliście z ich usług we wcześniejszych etapach.

Zadanie to, przeznaczone jest dla grafików i często możecie negocjować je w pakiecie. To niemałe koszty, warto jednak postawić na doświadczonych „składaczy”. Jak ich znaleźć? Najtaniej oczywiście poprzez portal useme, ale właśnie tam poziom ryzyka rośnie wraz ze spadkiem ceny. Prawie podpisałem umowę z wykonawcą – cena była dobra, gość jakoby zajmował się składem od wielu lat – ale na swojej stronie posiadał tylko stare wpisy i nieaktualny numer telefonu. Oczywiście, podał mi potem właściwy, ale zbyt dużo zapaliło się lampek ostrzegawczych.

Dobrym rozwiązaniem jest poproszenie o radę na forach dla „selfów”. Czy można przyjmować każdą zdobytą tam radę i brać ją za dobrą monetę? Nie, ale poręczenie zmniejsza ryzyko. Przykłady takich forów:

Ja robiłem to wielotorowo i poświęciłem na wybór dużo czasu. Poniżej kilka przykładów specjalistów, którzy pozostali u mnie po odsianiu na gęstym sicie:

Każda z tych osób/firm ma swoje silne strony i to od Waszych potrzeb i możliwości zależy ostateczny wybór.

Z przyczyn oczywistych, to ledwie wycinek rynku, warto też zajrzeć na stronę:

http://www.odslowado.pl/. Oferują: redakcja, skład, korekta po składzie. Podobnie agencja GAPA: https://www.facebook.com/GAPAMarketing/

Druk powieści w nakładzie od 1000 do 2000 egzemplarzy. Self-publishing wymaga od ciebie dobrych wyborów!

Zastanawiając się nad drukiem, musicie w pierwszej kolejności ustalić:

  • Liczbę stron Waszego dzieła self-publishing. Jeśli jesteście po składzie – żaden problem, jeśli w trakcie – zapytajcie swojego specjalisty.
  • Formak książki. Warto poszperać w „internetach”, bowiem nieco inny mają powieści historyczne, nieco inny literatura kieszonkowa itd. Przykładowo, właśnie dzieła traktujące o historii zwykło się ubierać w format B1 (707×100) lub B4 (250×353) Zawsze możecie poprosić w drukarni o kilka różnych wycen i kierować się ceną.
  • Wygląd okładki. Macie do wyboru między innymi okładkę krytą folią połyskliwą lub matową, ze skrzydełkami lub bez, z wykorzystaniem lakieru puchnącego, przetłoczeń, albo też bez tych uszlachetnień. Na stronach drukarni znajdziecie pełną ofertę.
  • Gramaturę okładki. Jeśli jest to pozycja sążnista, sugeruję karton Arktika 275g/m2 lub podobny. Standardem jednak jest gramatura 250g/m2 i jeśli nie musicie, po co przepłacać?
  • Papier na druk bloku, czyli na kartki Waszej książki. Tu macie szeroką ofertę grubości, ziarnistości i odcieni bieli. Pewnym standardem przy pozycjach w których brak wymagających zdjęć, jest papier Creamy 70g/m2, choć możecie to zrobić taniej na papierze 60g/m2 lub zaszaleć i poprosić 80g/m2. Wolna wydawnicza wola. Więcej, może warto zaoszczędzić drukując na papierze celulozowym zwanym bezdrzewnym?
  • Rodzaj oprawy: szyta czy klejona. Wbrew pozorom, wybór jest prosty i o ile nie dysponujecie zasobnym portfelem, książki klejone są tańsze i na tyle mocne, że gwarantują wielokrotną lekturę.

Mój wybór w przypadku powieści „Australijskie piekło”. Drukarnia Lega, format 140×210 (książki historyczne powinny być większe, ale przemówiła cena), papier na druk bloku Creamy 70g/m2, karton na druk okładki Arctica 275 g/m2, uszlachetnienia okładki: skrzydełka, folia aksamitna, folia puchnąca, oprawa broszurowa klejona. Lakier puchnący pozwala uwypuklić litery, kontury ale nie całą grafikę. Ja, z uwagi na fakt iż spód okładki stanowią mapy, nie mogłem skorzystać z tańszego i dającego podobny efekt wizualny tłoczenia.

Dwa przykłady drukarni wartych grzechu, choć słyszałem o innych, co najmniej równie dobrych. Tak jak wcześniej, możecie poprosić o radę self-publisherów. Zaznaczę, iż ceny w 2021 roku poszły w górę z powodu wzrostu kosztów mediów, pracy, większe podatki i inne „bonusy”, którymi tak łaskawie obdzielają nasz rządzący:

Drukarnia Totem https://www.totem.com.pl/– drukarnia cyfrowa

Kontakt: Adrian Gatzke adrian.gatzke@totem.com.pl

tel. +48 575 250 700

Przykład wyceny z 2020 roku

Format:       A5, 148 x 210 mm

wnętrze:       500 str., 1+1, kremowy papier Creamy 70 g

okładka:       4+4, folia połysk lub mat, Karton 250 g

oprawa:       miękka klejona ze skrzydełkami po 90 mm

500 egz. x 7,60 pln + VAT

1 000 egz. x 7,40 pln + VAT

Opcja dodatkowa: (dopłata do w/w cen)

  1. Okładka folia matowa + Lakier płaski UV wybiórczo

500 egz. x 0,40 pln + VAT

1 000 egz. x 0,30 pln + VAT

  1. Okładka Lakier UV wyb. 3D TOUCH-WYPUKŁY

500 egz. x 0,60 pln + VAT

1 000 egz. x 0,40 pln + VAT

Drukarnia Lega http://lega.opole.pl/ – drukarnia offsetowa

Kontakt Marcin Bogucki mbogucki@wzdz.opole.pl. Szczególnie warta polecenia, jeśli planujecie wysokie nakłady.

Przykład wyceny z 2020 roku

Format (140×210) okładka na kartonie Arktika 275 g/m2 + skrzydełka folia matowa + Lakier płaski UV wybiórczo

Papier Creamy 70 g/m2

Nakład: 1000 egz. – 7,53 zł/egz (folia matowa + UV + lakier puchnący)

Nakład: 1000 egz. – 7,66 zł/egz (folia aksamitna + UV + lakier puchnący)

Na tym etapie czeka Was najwięcej pracy i to iście syzyfowej. Trzeba przypuścić atak na media społecznościowe: Facebook, Twitter, Instagram, YouTube, Google, LinkedIn itd. Prowadzić bloga, vloga, udzielać się w sieci i ta działalność nigdy się nie kończy. Dobrym pomysłem, ale jednym z wielu, jest wysyłanie indywidualnych wiadomości do znajomych z prośbą o zamieszczenie na stronie informacji o waszym pisarskim sukcesie. To praca organiczna, ale niezbędna – wiadomości dla wszystkich są dla nikogo.

Nie można zapomnieć o mediach klasycznych, gazetach, TV, radiu, a także o spotkaniach z czytelnikami. Część tej działalności jest bezpłatna, część kosztuje. Oczywiście nie uda się dotrzeć wszędzie, ale to nie znaczy, że nie trzeba spróbować. W każdym mieście są lokalne gazety, rozgłośnie radiowe, niekiedy lokalna telewizja. Musimy tam być! Analogicznie z bibliotekami w regionie – to nasze naturalne środowisko żerowania. COVID-19 jest tylko epizodem a życie płynie dalej.

W przypadku „Australijskiego piekła”, rozrzuciłem szeroko wici i większość z sieci pozostała pusta. Co nie zmienia faktu, że zrobiłbym ponownie podobnie. Sporządziłem notatkę prasową z prawdziwego zdarzenia, z opisem o czym dzieło, z informacją o autorze i grafiką okładki. Skutek marny, np z Gazety Wyborczej z magazynu Książki otrzymałem informację, że nie zajmują się na swoich łamach literaturą przygodowo-awanturniczą. Trudno, wyżej włosów nie podskoczę, choć mam cichą nadzieję, że zmienią zdanie. Prośba skierowana do Onetu o objęcie bezpłatnym patronatem, również nie odniosła zamierzonego efektu. To znaczy otrzymałem propozycję, ale płatnej współpracy za kwotę co najmniej ośmiu tysięcy złotych. Podobnie z Wirtualnej Polski. Ne twierdzę, że to zbyt dużo lub nie warto, po prostu przystępując do przygotowywania planu marketingowego przyjąłem założenie, iż unikam znacznych wydatków, nie chcąc by konflikt wokół domowego budżetu przeszedł z fazy „zimnej wojny” w jądrową apokalipsę.

Działania, które przyniosły wymierny skutek, jeśli chodzi o książkę self-publishing:

  1. Zorganizowałem grupę książkowych blogerów, którzy w zamian za objęcie wydania patronatem i miejsce na okładce, wspomogą promocję. By do Nich dotrzeć, zamieściłem ogłoszenie na fb na stronach odwiedzanych właśnie przez blogerów i recenzentów książkowych. Przykładem mogą być:

W efekcie tych działań zgromadziłem pokaźną, bowiem szesnastoosobową „drużynę pierścienia”. Udostępniłem wszystkim tabelę z możliwością edycji, a w niej możliwy zakres promocji. Każdy wpisał swój zakres:

  • recenzja na blogu/Instagramie/stronie,
  • konkurs z nagrodami (nagrody dostarczam ja),
  • book tour – książka przesyłana od czytelnika do czytelnika. Wysłana przez organizatora do pierwszego uczestnika, który w wyznaczonym czasie czyta ją i pisze opinię o powieści. Więcej, Czytelnicy zapisują swoje uwagi na kartach dzieła tak, iż po zakończeniu zabawy autor otrzymuje znacznie więcej, niż tylko zwrot książki.
  • zapowiedź przedsprzedaży i premiery na stronach, fp, Instagramie,
  • grafiki z cytatami z powieści zamieszczane jak wyżej,
  • recenzja w formie filmu,
  • live z rozmową o książce,
  • film z rozpakowywania paczki z książkami (jak wspomniałem blogerom trzeba wysłać egzemplarze na nagrody, konkursy i book tour).
  • wywiad tekstowy i online na blogu,
  • recenzje na portalach książkowych, w tym: lubimyczytac.pl, empik, nakanapie.pl, granice.pl, na ekranie.pl biblionetka, goodreads.
  1. Zwróciłem się do redakcji portali związanych z książkami, o objęcie powieści patronatem. Większość z nich oferuje również płatną współpracę, ja jednak nie dysponowałem milionem monet, więc na wstępie zaznaczyłem, iż w grę wchodzi współpraca barterowa i ze swojej strony bardzo chętnie wyślę Im żądaną ilość egzemplarzy recenzenckich.

Ważna kwestia, by nie pisać okólnikiem do wszystkich, ale zrobić to do każdej redakcji indywidualnie. Uzyskałem pozytywną odpowiedź i patronat z redakcji:

Dodatkowo, z uwagi na specyfikę zwróciłem się o patronat do redakcji portali historycznych i uzyskałem patronat:

  1. Istotnym elementem budującym wiarygodność powieści są polecenia. Poprosiłem więc moich patronów o blurby i umieściłem je na okładce. Oczywiście wcześniej, wysłałem im wersję elektroniczną powieści. W efekcie, na pierwszej i czwartej stronie okładki, znalazły się następujące wpisy:
  • Gdybym wcielił się w jednego z bohaterów, przeżyłbym fantastyczną i pełną napięcia przygodę. Będąc czytelnikiem, otrzymałem o wiele więcej – mogłem ujść z życiem. writerat.pl
  • „Australijskie piekło” to napisana z rozmachem epicka opowieść o zdradach, namiętnościach i walce o przywództwo. bookhunter.pl
  • Klimatyczna, wciągająca w świat siedemnastowiecznych marynarzy opowieść pełna zaskakujących wydarzeń i niesamowicie szczegółowych opisów. nakanapie.pl
  • Czas zatopić się w tej historii i poczekać, co morze wyrzuci na brzeg: bohaterskie czyny czy gorycz porażki? „Australijskie piekło” ma dla każdego inne oblicze. dużeka.pl
  • „Australijskie piekło” to marynistyczny mariaż historii z literaturą, popkulturalny ewenement podsycany bryzą ludzkiej niedoli. Polecam! sztukater.pl
  1. Niełatwym zadaniem jest marketing książki, a prowadzenie go samemu, to nie lada sztuka. Oczywiście są wyjątki, choć nieliczne. W związku z tym rozpatrywałem opcję płatnego wsparcia działań promocyjnych przez agencję marketingową. Budżet wydawniczy nie jest z gumy i musiałbym zabrać część środków, które przeznaczyłem na reklamę na Facebooku, ale nie widziałem innego wyjścia. Otrzymałem oferty w cenach od kilkuset złotych do kilku tysięcy. Tu również możecie się wspomóc portalem useme. Na szczęście jeden z moich patronów – młoda i ambitna redakcja portalu WRITERAT – podjął się zadania non profit. Zdarzają się i tacy pasjonaci oraz dobre duchy.
  2. Ciekawą ofertę złożyła mi agencja marketingowa GAPAgapamarketing.pl. Obiecali zająć się kompleksowo niemal wszystkim: od marketingu, przez sprzedaż hurtową do sprzedaży detalicznej włącznie. W zamian za 40% prowizji od każdej sprzedanej pozycji. Zanim powiecie, że to dużo zauważcie, iż hurtownie takie jak Azymut czy Motyle, wezmą od Was znacznie więcej. Prawie dałem się skusić.
  3. Zleciłem przygotowanie grafik promujących premierę i dwóch spotów reklamowych. Skorzystałem z pomocy Michała Juszczaka wideojuszczak@gmail.comi jestem zadowolony z ceny i efektów.

Może Cię zainteresować

2 komentarze

Władysław Zdanowicz 24 stycznia 2021 - 12:52

Co do okładki książki. Można oczywiście osobiście ją wykonać, ale koszt jej wykonania u grafika profesjonalnego, który już to wcześniej wykonywał i ma jakieś pojęcie czego oczekuje drukarnia, wcale NIE jest taki ogromny a zyskujemy kilka rzeczy:
– zajmuje się tym fachowiec
– przygotuje ją zgodnie z potrzebami drukarni
– Autor może „marudzić” i zmieniać kolory chmurki w lewym rogu okładki ile tylko razy chce.
– Zastosuje i czasami poradzi jaką czcionkę warto użyć.
– Zaprojektuje całość czyli pierwszą stronę, grzbiet oraz tylną [ owszem autor to także może uczynić, ale czy nie szkoda czasu?]
– okładki do e booków [wirtualne ] mogą mieć swoje oznaczenia czyli PDF, Epub, Mobi… Mogę się mylić ale kiedyś chyba firma która robiła mi konwersację plików prosiła o inny wymiar okładki do PDF, a inny do dwóch pozostałych. Skoro masz grafika on to ci zrobi szybko i bez problemu, a ty musisz się nagłówkować i nie zawsze dobrze to wychodzi.
– Jakby co, to od ręki możesz mieć także okładkę do audio [ jeżeli na płycie cd ] to potrzebny jest kwadratowy wymiar i przydałby się na niej nazwisko lektora…
Sorry, że może się niektórym wydać iż marudzę ale zawsze jest dobrze jeśli można poznać zdanie drugiej strony. Najlepiej aby GRAFIK miał już kontakt z projektowaniem okładki i współpracował z jakąś drukarnią, przestrzegam przed „artystami” – choć podziwiam ich pracę – ale oni widzą przeważnie swoją wizję a odzywa się brak znajomości z drukarnią i wtedy koszt wykonania może poszybować mocno w górę.

Odpowiedz
Radosław 26 stycznia 2021 - 12:58

Pełna zgoda, warto współpracować z fachowcami. Swoją drogą drukarnie podają u siebie na stronach wymogi jakie muszą spełniać przesyłane pliki. Warto zawrzeć w umowie z osobą zajmującą się składem i łamaniem (może to być grafik od okładki), że przyjęcie dzieła nastąpi po zaakceptowaniu plików przez drukarnię.

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Ta strona używa plików cookies, aby poprawić Twoje doświadczenia. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz, konfigurując ustawienia przeglądarki. Akceptuj